"(...) z tą osiemnastką to było jak pierwsza miłość, 3 miechy seksu, potem 9 dało 3 i pół kilo(...)". Nie, ten wpis nie będzie o miłości. Co liczby mają wspólnego z rapem? Chyba sporo, skoro przyszło mi do głowy powstanie tego wpisu. "Weekendowy vibe" Bartkosa, dość szanowanego w kręgach internetowych bloggera wydatnie mi na "wpadnięcie na ten pomysł" pomógł. Za cel postawiłem sobie stworzyć listę 10 rapowych numerów, których to każdy kolejny miał być powiązany z liczbami od 1 do 10. Początkowo założenie było takie, by zestawić ją tylko na podstawie tytułów, jednak później rzeczywistość zweryfikowała plany i w jednym przypadku musiałem zastąpić tytuł ksywką rapera. Myślę, że dziesiątka na tym nie traci, bo to akurat jeden z lepszych tracków. Smacznego!
1. UGK - One Day
Mocno obsadzona liczba. JWP - "Jeden", Emazet/Procent - "Jeden", 2cztery7 - "Jeden kielon", Sokół feat. Pono - "Jednorazowo" oraz...FIRMA - "TYLKO JEDEN BUCH"!
2. Fenomen - Na drugi raz
Esdwa? A może Owal Emcedwa? W zasadzie tylko Blue Scholars - Second Chapter było jeszcze brane pod uwagę.
3. Pete Philly & Perquisite - Third Degree
Bez historii.
4. Kaczor, Gandzior, Peja, Glon - Czwórka Nie mógłbym aż tak bardzo naciągać reguł, by dodawać także po tytule płyty. Gdyby tak było, na liście znalazłby się The Gift of Gab z "The way of the light" z "Fourth Dimensional Rocketships Going Up".
5. Luniz - I got five on it
Równie dobrze pasowałby tu kawałek "5 element pali" z mixtape'u Gurala i Kostka na... tym samym bicie.
6. Common - 6th sense (feat. Bilal)
W życiu bym się nie spodziewał, że znalezienie tego tracka na youtube będzie tak trudne. Dj Premier na bicie, klasyk. Silna konkurencja w postaci tego samego tytułu, ale w polskim wydaniu. Pezet/Noon - "Szósty zmysł".
7. Chłopaki Z Szarego Tłumu - 7 dni
Wyróżnienie dla tego mało znanego składu ze wschodu Polski. I znów Pezet z Noonem z identycznym tytułem przegrywają. Podobnie jak "Siedem łez" składu o tejże nazwie.
8. Black Star - Astronomy (8th Light). Konkurencja w Murs - "8th samurai".
9. Nine - Make or take (feat. Smooth da Hustler)
Pozycja, o której wspominałem we wstępie. Tym razem ksywka, nie tytuł. Ale za to jak!
10. No właśnie. Tu miał się znaleźć link do Fatboy Slim - "10th crenshaw", ale nijak nie da się go znaleźć.
niedziela, 8 marca 2009
"Mam muzykę w swoich pokręconych genach", czyli wywiad nr 2
Kogóż to przedstawia załączona fotografia? No właśnie. Zgodnie z zapowiedziami, odkrywamy kolejne karty w kwestii wywiadów. Pierwszym z moich rozmówców przyszykowanych na 60. numer Magazynu HipHop był Tomiko. Dziś kolejna zapowiedź. Udało mi się przepytać Basię Adamczyk, znaną pod pseudonimem Flow. Prezenterka telewizji TVN, współautorka pierwszej encyklopedii o polskim hip-hopie, a muzycznie wokalistka udzielająca się na płytach Mesa i 2cztery7. Jednak głównym powodem, dla którego namówiłem ją do wywiadu, był projekt Blow, który już na swoim blogu swego czasu polecałem. Na funkowych bitach Świętego głos Flow okazuje się doskonale odnajdywać. Tutaj pierwszy z ich jointów:
posłuchaj Blow - Lekkość bytu
Rozmowę, która dotyka przeróżnych sfer życia Basi oraz będącą przelotem po kilku gatunkach muzycznych będziecie mogli przeczytać już w 60. numerze MHH, który na półkach Empików powinien pojawić się na przełomie marca i kwietnia. Już niedługo zapowiedź trzeciego z gotowych wywiadów! Będzie naprawdę ciekawie!
foto: Asia Szutkowska
Ortega Cartel in Lavorama.
wtorek, 3 marca 2009
Nocne wolne myśli 2
No matter what we fyace
we must face the moment of truth baybe
Te wersy ze względu na długotrwałe próby zaliczenia egzaminu z matematyki i tym samym całej sesji towarzyszyły mi w ostatnim czasie baaardzo często. Ich częstotliwość zwiększała się dodatkowo w dniach kolejnych terminów. Dziś mogę z dumą powiedzieć, że cały koszmar z tym związany mam już za sobą! Powraca moje olewcze podejście do obowiązków, zadowolenie dziewczyny z powodu znalezienia dla niej wreszcie trochę czasu, powracają też notki na blogu!
Jest pierwsza, choć napisana już jakiś czas temu, recka. Wrzucam w net, zobaczę co się będzie działo. Jaca się domagał, niech testuje. Przez niejako kompromitację w konkursie Lite'a na reckę Grammatika, parę osób mogło mnie też w tej dziedzinie skreślić, więc niech też się wypowiedzą.
2 dni po premierze zagadał kumpel mający dostęp do mojego lasta i pisze: "nie wierzę, że dalej nie sprawdziłeś Adama". Wtedy zorientowałem się, że kompletnie nie czekam na tą płytę. Pobrałem (będę się w piekle smażyć za to) i odsłuchałem bez wczuty. Do O.S.T.R.'a mam podobne podejście jak do paru innych dinozaurów sceny, jak np. do Eldo. Mogliby zrobić sobie przerwę i stworzyć coś, za czym wszyscy by tęsknili. Po odsłuchaniu "O.C.B." zrozumiałem jedno. U Łodzianina taka rozłąka z rapem nie jest możliwa z jednej prostej przyczyny: ten człowiek po prostu kocha muzykę każdą częścią ciała! Widzę, jak się tym para. Nie korzysta z tego, że zdobył rzeszę fanów, którzy bez względu na zawartość, płytę kupią w ciemno i jako jeden z nielicznych zarobi na tym pieniądze. On po prostu robi to z miłości. Pokazując w klipie swoich przyjaciół i rodzinę udowadnia, że to, co robi jest po prostu najprawdziwsze. I choć faktycznie możemy narzekać na świeżość materiału, to jego poziom, a zwłaszcza warstwa muzyczna naprawdę jest na poziomie, który w Polsce nie reprezentuje chyba nikt oprócz patr00. Świadomie pomijam Returnersów, którzy na piedestał nie mogą wbić się dwoma płytami, na których w dodatku bliźniaczość podkładów jest nadzwyczaj dziwnie często zauważalna przez fanów. Mówią "Ev średnio pojechał..." A ja się jaram! To jeden z bardziej wyrazistych numerów płyty. Choć faktycznie chyba nic nie przebije "Cultivation" z Keithem Murrayem, gdzie świetną zwortkę dał nawet Kochan! Nie chcę i wręcz nie mogę robić z tego recenzji, gdyż na razie dość powierzchownie zapoznałem się z materiałem, a poza tym post ma trochę inny cel.
Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić jak wiele osób odwiedza tego bloga, ale dla tych, którzy czytają, mam parę ciekawych informacji.
Finker, O.S.T.R., Proceente, Reno, Spinache, Mielzky. To tylko część gości, którzy zagoszczą na najnowszej i jednocześnie najprawdopodobniej ostatniej płycie Ortegi Cartel. Premiera zapowiadana na wiosnę została potwierdzona. Wkrótce zapowiedź.
Po wywiadzie z Biszem, którego efekty możecie przeczytać w najnowszym, 59. numerze Magazynu HipHop udało mi się przeprowadzić kolejne 3 rozmowy. Postanowiłem odkrywać karty powoli. Pierwszym z moich rozmówców był Tomiko, warszawski undergroundowy raper, który przygotowuje się do wydania swojej pierwszej legalnej płyty zatytułowanej "Świadomość". Zapewniam, że zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami marketingu, kolejne odkrywane postacie wydają się być ciekawszymi muzykami i rozmówcami :) Czekajcie, już niedługo kolejne zapowiedzi.
Moje nocne rozważania pora kończyć. Osobiście wolę Termanology'ego od jutrzejszych laborek z termodynamiki. Stay tuned.
Numer na nocne przesiadywania:
Slum Village - Giant
Na odsłuchu m.in.
Madlib - Beat Konducta vol. 1-2
Statik Selektah - Stick 2 The Script
Jake One - White Van Music
Grandmaster Flesh - The Bridge
Slick Rick - The Great Adventures of Slick Rick
Notorious B.I.G. - Ready to die
Jeru the Damaja - The sun rises in the east
Group Home - Livin' proof
Artifacts - Between rock and a hard place
Lords of the underground - Here comes the lords
Lords of the underground - Keepers of the funk
Lords of the underground - Ressurection
Lords of the underground - Lords of the underground
Chubb Rock - The One
Classified - Hitch Hikin Music
Mardi Gras - Podaj dalej
O.S.T.R. - O.C.B.
Białas - H8M3 mixtape
Ten Typ Mes - Alkopoligamia
Bisz-Kosa - Zimy Ep
Emil Blef - Billing
Ayo - Joyful
Ayo - Gravity at last
we must face the moment of truth baybe
Te wersy ze względu na długotrwałe próby zaliczenia egzaminu z matematyki i tym samym całej sesji towarzyszyły mi w ostatnim czasie baaardzo często. Ich częstotliwość zwiększała się dodatkowo w dniach kolejnych terminów. Dziś mogę z dumą powiedzieć, że cały koszmar z tym związany mam już za sobą! Powraca moje olewcze podejście do obowiązków, zadowolenie dziewczyny z powodu znalezienia dla niej wreszcie trochę czasu, powracają też notki na blogu!
Jest pierwsza, choć napisana już jakiś czas temu, recka. Wrzucam w net, zobaczę co się będzie działo. Jaca się domagał, niech testuje. Przez niejako kompromitację w konkursie Lite'a na reckę Grammatika, parę osób mogło mnie też w tej dziedzinie skreślić, więc niech też się wypowiedzą.
2 dni po premierze zagadał kumpel mający dostęp do mojego lasta i pisze: "nie wierzę, że dalej nie sprawdziłeś Adama". Wtedy zorientowałem się, że kompletnie nie czekam na tą płytę. Pobrałem (będę się w piekle smażyć za to) i odsłuchałem bez wczuty. Do O.S.T.R.'a mam podobne podejście jak do paru innych dinozaurów sceny, jak np. do Eldo. Mogliby zrobić sobie przerwę i stworzyć coś, za czym wszyscy by tęsknili. Po odsłuchaniu "O.C.B." zrozumiałem jedno. U Łodzianina taka rozłąka z rapem nie jest możliwa z jednej prostej przyczyny: ten człowiek po prostu kocha muzykę każdą częścią ciała! Widzę, jak się tym para. Nie korzysta z tego, że zdobył rzeszę fanów, którzy bez względu na zawartość, płytę kupią w ciemno i jako jeden z nielicznych zarobi na tym pieniądze. On po prostu robi to z miłości. Pokazując w klipie swoich przyjaciół i rodzinę udowadnia, że to, co robi jest po prostu najprawdziwsze. I choć faktycznie możemy narzekać na świeżość materiału, to jego poziom, a zwłaszcza warstwa muzyczna naprawdę jest na poziomie, który w Polsce nie reprezentuje chyba nikt oprócz patr00. Świadomie pomijam Returnersów, którzy na piedestał nie mogą wbić się dwoma płytami, na których w dodatku bliźniaczość podkładów jest nadzwyczaj dziwnie często zauważalna przez fanów. Mówią "Ev średnio pojechał..." A ja się jaram! To jeden z bardziej wyrazistych numerów płyty. Choć faktycznie chyba nic nie przebije "Cultivation" z Keithem Murrayem, gdzie świetną zwortkę dał nawet Kochan! Nie chcę i wręcz nie mogę robić z tego recenzji, gdyż na razie dość powierzchownie zapoznałem się z materiałem, a poza tym post ma trochę inny cel.
Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić jak wiele osób odwiedza tego bloga, ale dla tych, którzy czytają, mam parę ciekawych informacji.
Finker, O.S.T.R., Proceente, Reno, Spinache, Mielzky. To tylko część gości, którzy zagoszczą na najnowszej i jednocześnie najprawdopodobniej ostatniej płycie Ortegi Cartel. Premiera zapowiadana na wiosnę została potwierdzona. Wkrótce zapowiedź.
Po wywiadzie z Biszem, którego efekty możecie przeczytać w najnowszym, 59. numerze Magazynu HipHop udało mi się przeprowadzić kolejne 3 rozmowy. Postanowiłem odkrywać karty powoli. Pierwszym z moich rozmówców był Tomiko, warszawski undergroundowy raper, który przygotowuje się do wydania swojej pierwszej legalnej płyty zatytułowanej "Świadomość". Zapewniam, że zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami marketingu, kolejne odkrywane postacie wydają się być ciekawszymi muzykami i rozmówcami :) Czekajcie, już niedługo kolejne zapowiedzi.
Moje nocne rozważania pora kończyć. Osobiście wolę Termanology'ego od jutrzejszych laborek z termodynamiki. Stay tuned.
Numer na nocne przesiadywania:
Slum Village - Giant
Na odsłuchu m.in.
Madlib - Beat Konducta vol. 1-2
Statik Selektah - Stick 2 The Script
Jake One - White Van Music
Grandmaster Flesh - The Bridge
Slick Rick - The Great Adventures of Slick Rick
Notorious B.I.G. - Ready to die
Jeru the Damaja - The sun rises in the east
Group Home - Livin' proof
Artifacts - Between rock and a hard place
Lords of the underground - Here comes the lords
Lords of the underground - Keepers of the funk
Lords of the underground - Ressurection
Lords of the underground - Lords of the underground
Chubb Rock - The One
Classified - Hitch Hikin Music
Mardi Gras - Podaj dalej
O.S.T.R. - O.C.B.
Białas - H8M3 mixtape
Ten Typ Mes - Alkopoligamia
Bisz-Kosa - Zimy Ep
Emil Blef - Billing
Ayo - Joyful
Ayo - Gravity at last
niedziela, 1 marca 2009
Recenzja: Fisz Emade - Heavi Metal

Powrót do klasycznego brzmienia hip-hopowego duet braci Waglewskich zapowiadał już „Piątkiem 13.” z 2006 roku. Zapędy przeintelektualizowanych wybiegów artystycznych, które nazywając choćby okołohip-hopowowymi popełniamy spore nadużycie, a nie rozumiał ich chyba nawet sam Fisz, odeszły na dobre w niepamięć. Na „Heavi metal” nadal mamy w niektórych numerach drażniący megafon, ale Fisz jest znów raperem, rapującym w dodatku do genialnie wysmażonych bitów.
W zgodnej opinii wszystkich krytyków to Emade jest największym atutem krążka. Surowe, „garażowe” wręcz, acz jednocześnie ciepłe i różnorodne brzmienie przywodzi na myśl oldschoolowe złote czasy hip-hopu z lat 80. Mocny rockowy riff w „Iron Maiden” dla stęsknionych za Beastie Boys. Nie jest jednak monotonnie. Doczekamy się zarówno żywej perkusji, gitary elektrycznej, ale także nowocześniejszych brzmień - przypominający ostatnią twórczość The Roots genialny „Szef kuchni”. Na płycie dominują jednak klasyczne brzmienia, co w połączeniu z jej tytułem od razu wyjaśnia nam koncepcję duetu na album. Powrót do lat 80. odzwierciedlają także teksty Fisza, które traktują o ówczesnych inspiracjach muzycznych (padają takie nazwy jak Iron Maiden, Sodom, Anthrax, Sex Pistols) czy fascynacjach kobietami, albo raczej dziewczynami. Niestety odnosi się wrażenie (i słusznie!), że gdzieś to się już (i to u Fisza!) słyszało. Ciekawy storytelling o zabarwieniu damsko-męskim („Heavi metal”) w słynnej „Czerwonej sukience” czy tekst o zdradzie (singlowa „Wiosna ‘86”) vide „Sznurowadła”. Bartek Waglewski zrezygnował także z ton barwnych nadzwyczaj porównań, które akurat mnie bardzo przypadły do gustu. Lirycznie i technicznie jest to jednak najwyższa półka w Polsce. Metaforyka, niedopowiedzenia, obrazowe opisy – jakościowo nie zawodzi, może wręcz nadal zachwyca. Irytować mogą za to śpiewane refreny. Odpowiadający za nie Sqbass to chyba najsłabszy punkt albumu. Minusem jest też to, że druga część płyty stoi już na nieco gorszym poziomie (poza ostatnim „666”) i potrafi znudzić.
Podsumowując: Fisz i Emade fundują nam około 50 minut klasycznego hip-hopowego brzmienia i intelektualnej zabawy słownej na wysokim poziomie, a to wszystko poparte oryginalnym konceptem na ogół. Brawo!
Ocena: 8/10
czwartek, 26 lutego 2009
Reflection Eternal 2!

A myślałem, że to już nie nastąpi! Talib Kweli i Hi-Tek, czyli Reflection Eternal wydali w 2000 roku album "Train of Thought", (który notabene udało mi się nabyć ostatnio po atrakcyjnej cenie), jednak pomimo świetnych recenzji nigdy nie doszło do nagrania kolejnego. Po dziewięciu latach oczekiwania duet powraca! Zapowiedział już cały krążek, którego zapowiedź możecie usłyszeć klikając w link poniżej. Smacznego!
Talib Kweli & Hi-Tek - Internet Connection (feat. Bootsy Collins)
P.S. Widoczna przerwa w prowadzeniu bloga spowodowana jest usilnym próbowaniem zdania sesji.
środa, 18 lutego 2009
Magazyn HipHop #59 wkrótce!

Na dniach na półkach Empików i innych dobrych sklepów muzycznych pojawi się 59. numer Magazynu HipHop! A w nim:
- Za 11 północ, czyli pierwszy zestaw jedenastu pytań do Piha (w następnym numerze kolejny - 11 po północy)
- wywiady z innymi polskimi artystami (m.in. Łona, Grubson, Bezimienni, Cira/Nikon)
- wywiady z zagranicznymi artystami (m.in. DJ Vadim, Reks, Aesop Rock, Hilltop Hoods)
- następna odsłona serii "Tak zaczynali"
- bohater rubryki "Odkrycie"
- biografia kolejnej legendy rapu
- recenzje płyt i filmów
i wiele innych ciekawych rzeczy!
Ode mnie tym razem tylko wywiad z Biszem, przedstawicielem bydgoskiej sceny i bohaterem poprzedniego posta na blogu. Za to na kolejny numer gotowe są już następne 3 rozmowy, z czego jedna wydaje się być szczególnie ciekawa! O szczegółach będę informował stopniowo, stay tuned.
Pędź do Empiku!
Subskrybuj:
Posty (Atom)